Jak często masz poczucie (teraz w swoim życiu lub pamiętasz to z domu rodzinnego), że cała domowa logistyka, pamiętanie o wszystkim i planowanie spoczywają głównie na barkach kobiety?
Jak często kierujesz się zasadą (lub tak to wyglądało w Twoim domu rodzinnym), że potrzeby dzieci zawsze powinny być na pierwszym miejscu, a relacja dorosłych może poczekać na „lepsze czasy”?
Jak często w sytuacjach kryzysowych zdarza Ci się na propozycję pomocy od mężczyzny reagować chłodnym: „nie trzeba, sama dam sobie z tym radę”?
Jak często (nawet na etapie randkowania lub w długim związku) czujesz, że trudno jest Ci po prostu odpuścić kontrolę, zdjąć „zbroję” i z pełnym zaufaniem przyjąć męskie wsparcie bez wtrącania się?